Czwartek, 18 stycznia 2018

Kubeł zimnej wody – po wyborach parlamentarnych na Kujawach

Fot.: Jarosław Hejenkowski

Jarosław Hejenkowski

Niedzielne wybory do parlamentu miały bardzo duże znaczenie dla inowrocławskiej polityki. Rozwiały kilka mitów oraz spekulacji i oblały kubłem zimnej wody marzenia, które kwitły w głowach „tych” z wiadra trzymanego przez „tamtych”.

Po pierwsze wybory pokazały, że ogólnonarodowe nastroje nijak się mają do regionalnych sympatii. Gdyby kierować się wskazaniami krajowymi, Krzysztof Brejza musiałby już kilka miesięcy temu szukać sobie pracy. Tymczasem on, kolokwialnie rzecz ujmując, skopał tyłki rywalom.


W sumie, tak jak rok temu pisałem, że największym przegranym wyborów samorządowych był, mimo wszystko, Ryszard Brejza tak teraz jednym z największych wygranych jest ponownie prezydent Inowrocławia, choć wcale w wyborach nie startował.

Świetny rezultat jego syna jest bowiem dla lokalnej opozycji sygnałem, że referendum o odwołanie jego ojca z fotela prezydenta Inowrocławia, o którym czasem mimochodem wspominają, to mrzonka. Skoro przy takich negatywnych nastrojach wobec PO nie udało się wyciągnąć ludzi z domów (frekwencja 49,37 %) przy założeniu, że połowa z nich to ludzie, którzy głosowali za PO, nie daje żadnych nadziei opozycji na powodzenie.

Po części, wspomniana opozycja jest sama temu winna. PiS wystawił dwóch silnych kandydatów w postaci Edmunda Mikołajczaka i Macieja Szoty, z których nie wszedł żaden. Choć obu, a zwłaszcza ten drugi, kampanię miało niezłą, nowoczesną i przejrzystą.

Szkoda bardzo, że Inowrocław nie będzie miał posła partii rządzącej, bo opozycyjny to jednak nie to samo. Dwaj rywale Krzysztofa Brejzy muszą jednak przeanalizować przyczyny swojej porażki. Mi osobiście wydaje się, że byli za mało znani poza Inowrocławiem. W mieście trzeba było się liczyć z dominacją starego-nowego posła, który jednocześnie przez ostatnie lata w terenie starał się bywać, choćby na dyżurach. Kandydaci PiS pojawili się tam dopiero jesienią.

Warto zauważyć też, mimo wszystko, wysokie notowania PSL na Kujawach. Posłem został znów Eugeniusz Kłopotek, choć wydaje mi się, że jeśli w kolejnych wyborach wciąż będzie liczył na swoją rozpoznawalność, może się zawieść.

Całkiem niezłą kampanię do Senatu miał też Jacek Olech – ładną wizualnie, bez pyskówek, stonowaną. Wygląda on na człowieka, który jest w stanie odebrać Marcinowi Wrońskiemu nieformalne przywództwo w inowrocławskiej opozycji samorządowej. Nie mogę zresztą się oprzeć wrażeniu, że walka o stołek senatora była jedynie próbą ognia przed kolejnymi wyborami samorządowymi.

A reszta? Lewica została zmiażdżona i sądzę, że socjologowie powinni opracować jakiś specjalny odczyt pod tytułem „Jak w 15 lat z Czerwonego Zagłębia zamienić się w Czerwony Kołchoz”. Może, gdyby weszło do niej 2-3 naszych przedsiębiorców pewną siłą stałaby się Nowoczesna? Bo partii Kukiza i Korwina przyszłości na Kujawach nie wróżę.

Jest impreza!

  • Brak wydarzeń tego dnia

  • Brak wydarzeń tego dnia

  • Brak wydarzeń tego dnia

  • Brak wydarzeń tego dnia

  • Brak wydarzeń tego dnia

  • Brak wydarzeń tego dnia

  • Brak wydarzeń tego dnia

forum bydgoskie